RSS

Wolnomularz na wirtualnych ścieżkach

26 Lu

Choć w przestrzeni wirtualnej (jak to w życiu) można znaleźć wiele bzdur, agresji i innego rodzaju śmieci, to jednak nie można zapominać o ogromnej pozytywnej roli internetu. Rownież dla wolnomularstwa.

Nigdy wcześniej idee nie rozprzestrzeniały się tak szybko i praktycznie bezkosztowo. Okazuje się, że wbrew przewidywaniom defetystów, internet stał się narzędziem zaspokajania potrzeb wyższych – przynależności, samorealizacji i transgresji.
Gdy podjęliśmy decyzję o wznowieniu „Wolnomularza Polskiego”, nie zastanawialiśmy się nawet, czy „Wolnomularz” powinien być obecny rownież w internecie. Pytanie nie brzmiało „czy”, ale „w jaki sposób”.
Trzeba dodać, że pismo miało już swoją internetową historię, którą współtworzyło wiele zaangażowanych osób. Dzięki nim w sieci jest dostępna cała zawartość numerów 1-49 w postaci tekstów do pobrania oraz naukowej bibliografii.
Jednak teraz nasza głównym celem nie było udostępnienie wszystkim zainteresowanym treści dotyczących masonerii (to zadanie swietnie spełnia Wirtualny Wschód Polski), ale stworzenie i rozwijanie społeczności osób zainteresowanych Sztuką Królewską.

Do tego zadania niezwykle przydatne są narzędzia Web 2.0, które zakładają współtworzenie treści przez odbiorców i umożliwiają im angażowanie się, reagowanie i przekazywanie treści dalej.

Chcieliśmy stworzyć platformę, która byłaby miejscem wymiany myśli i przestrzenią spotkania osób o różnych poglądach, gdzie jedynym wspólnym mianownikiem byłoby zainteresowanie wolnomularstwem.

Drukowany kwartalnik „Wolnomularz Polski” oraz bezpłatny comiesięczny newsletter wspierają główny cel, jakim jest budowanie wspólnoty.

Wyszliśmy z założenia, że ludziom potrzebne jest miejsce, gdzie mogą czuć przynależność do większej zbiorowości wyznającej zbliżone wartości, dążącej do samorozwoju swoich członków oraz działającej na rzecz dobra wspólnego?

Jednocześnie chcieliśmy wyjść poza mury domów lożowych, otwierając się na osoby z innych lóż, obediencji oraz na tak zwanych „profanów”. Wyzwania stojące przed wszystkimi ludźmi w XXI wieku wydają się nam bardziej doniosłe od różnic, które ludzi dzielą. Stojąc przed wyborem między kultywacją elitarności i tajemniczości, a bardziej otwartym działaniem dla dobra wspólnego, zdecydowaliśmy się opowiedzieć raczej za tą drugą opcją, szanując jednocześnie fakt, że inni mogą mieć w tej sprawie odmienny pogląd.

I takI w pewną styczniową sobotę na portalu spolecznosciowym Facebook powstał profil magazynu “Wolnomularz Polski”. W ciągu miesiąca udało nam się zgromadzić 400 wirtualnych fanów, a zasięg społeczny treści udostępnionych przez nas za pośrednictwem Facebooka przekroczył 70 tys. osób.

Warto dodać, że zdarzyły nam się tylko dwa małe “incydenty antymasońskie” w postaci wypowiedzi w stylu “nie dla masonerii” albo “masoneria to zło”. Pomimo tego, że udostępniliśmy nasze adresy e-mail, zdjęcia, numery telefonów, nie spotkały nas żadne przykrości ze strony walczących przeciwników masonerii, których działalność jest przecież widoczna w polskim internecie praktycznie na każdym większym portalu. Potwierdza się teza, że realny mason z imieniem i nazwiskiem nie jest interesujący dla “masonofobów”, ścigających mitycznego i tajemniczego “masona symbolicznego”.

Tu dochodzimy do edukacyjnego aspektu misji “Wolnomularza Polskiego” w internecie. Naukowcy twierdzą, że za uprzedzeniami bardzo często stoi niewiedza i brak osobistego kontaktu i przedstawicielami danej grupy. Wypowiadając się otwarcie w przestrzeni wirtualnej dajemy możliwość kontaktu z “masonem z krwi i kości”, zadawania pytań i zaspokajania ciekawości na temat masonerii.

To nie jest zapewne skuteczne wobec najbardziej zradykalizowanych antymasonów, jednak ci bardziej umiarkowani albo po prostu ciekawi, o co chodzi z tą całą masonerią, mogą dzięki kontaktowi z wirtualnymi wolnomularzami wyrobić sobie bardziej urealnioną opinię na temat Sztuki Królewskiej.

Wsród naszych celów edukacyjnych jest rownież zwiększanie świadomości o obecności wolnomularzy w historii i kulturze, ze szczególnym uwzględnieniem rodzimych dziejów. Oprócz tradycyjnych środków, takich jak artykuły, chcemy wykorzystać rownież metody bardziej angażujące w rzeczywistości wirtualnej i niewirtualnej – takie jak wspólne spacery historyczne z przewodnikiem, spotkania autorskie, czaty, webminaria o tematyce masońskiej, wspólne projekty historyczno-artystyczne.

Możliwości jest bardzo wiele, a większość z nich to nie tylko okazja do rozwoju, ale również dobrej zabawy i działań konstruktywnych społecznie. Internet pozwala nam pokonywać barierę czasu i przestrzeni oraz tworzyć zaangazowaną wspólnotę na miarę XXI wieku. I o to chodzi!

Aleksandra Wysocka-Zańko

PS Artykuł ukaże się również w nr 50 „Wolnomularza Polskiego”

Reklamy
 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu Luty 26, 2012 w ważne pytania

 

Tagi: , , , ,

One response to “Wolnomularz na wirtualnych ścieżkach

  1. Michał Furmaniak

    Grudzień 13, 2012 at 10:46 pm

    „I takI w pewną styczniową”, „Jednak teraz nasza głównym celem”.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: